Poezja wokół Natury...

Wpisy

  • niedziela, 24 lutego 2019
    • Przedwiośnie Puszczyka i moje

      Przedwiośnie Puszczyka i moje

       

      Przedwiośnie, wieczór i właśnie luty!

      Idę na wieczór, jestem jak „struty”...

      To pierwszy raz tu w borze jestem

      Po zimy czasie srogim – nie wcześniej!

       

      Oto zachodu łuna zanika...

      Ja wołam w lesie – druha – Puszczyka!

      W złożone ręce hukam na schwał

      By las tak ukochaną odpowiedź mi dał...

       

      I oto w znanym mi miejscu – Jest!!

      Samczyk już wiedzie znajomą pieśń

      Niesie się w dal zew ptaka godowy

      Ja imituję – On z serca odgłos wiedzie i znów ponowi!

       

      Gdy tak wołamy, ja na zachętę

      Puszczyk odpowie mi – niepojęte!

      Odpowie jak echem na wskroś zakątka

      Las już przyjaźnie uchyla – swych Tajemnic rąbka...

       

      Potem samiczka puszczyka zawoła

      I zawiruje świat dookoła

      Oto z tą chwilą gdy samczyk wie

      Ona lojalna jest – więc ptak, ten samczyk, tak! Właśnie – sobie, a jak - ucichnie!

       

      Oto znów bór jakby straszny

      Jest cicho, a mrok przepastny!

      Zatem poznawszy sów sekrety

      Wracam dumny, z wyprawy, rety!

       

      Tu ptaki przetrwały kolejny rok

      Tu sowy – Puszczyki wiodą tok

      Dalszych swego życia zdarzeń

      A mych wspaniałych doznań i wrażeń!

       

      Tu stałość jest jak zaklęcie

      Samczyk Puszczyka, wie, ma pojęcie

      I wab i chwile gdy płynął zew

      Dał mi radości wzburzoną krew

       

      Tak idę, idę, teraz do domu

      Czerń Nocy sięga nieboskłonu

      Wspomnienie trwa, wielkość tej chwili

      O tym, co żeśmy Puszczyku piękny, kochany, wspólnie przeżyli...

       

      W pamięć zapadnie, na zawsze, spotkanie

      Człowiek i ptak – niesłychane

      Twe „dzikie serce” będzie mi wzorem

      Jak kochać – w Natury wdzięku czystym pokrojem...

       

      I choć potrafię, i też znam

      Miłości grę po ludzku mam

      Gdy ty Puszczyku poczciwie żyjesz

      Mnie inspirujesz, do życia na schwał, blisko już mi jest

       

      Pytam, tak - pytam

      Jak to jest

      Że Miłość największa, której pragniesz, której oczekujesz, chcesz

      Zdarza się wszędy, Puszczyku miły - kocham Cię - czy Ty to wiesz?? -

      - Gdy na wab odpowiadasz – mówisz – ja też?


      Kocham, tak uwielbiam wszystko - co stanowisz

      Jak tu kobietę pokocham i kochać mogę, według klucza zacnych, dobrych nowin...

      Prawy Los, to zapewne już wszystko

      Puszczyk – Muzą dlań oczywistą...

       

      Gra, w której jednak Twój znój

      I jest to Los, tak Piękny, jak może mój

      Gdy Ty, Puszczyku wołasz, ja jednak wiem!

      Twoim sekretem – iż jesteś jak Cień...

       

      Cień i zasugerowanie - Wzniosłych Idei i tych z Natury Prawd

      Wszystkiego – co znane i nieznane

      O życiu, które Ty tak bosko znasz

      Życiu, które nigdy nie zgaśnie

      Jak Doskonałość, Życia Twojego, i Natury całej – właśnie!

       

      (c) enpoetry

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 lutego 2019 00:37
  • wtorek, 12 lutego 2019
    • Tęsknota

      Tęsknota

       

      Pamiętam, tam był Raj!

      Był, jest, będzie – raz, na zawsze

      Wystarczy, że jest z pewnością Maj i nie jeden Kwiecień to dał!

      Oto zawołania – kumaków nizinnych i rzekotek drzewnych – za Dal przepastne

       

      Ja jestem tu, w Parku, obok dworu

      W Jasieńcu Soleckim – jest kwiecień,

      Stoję oto Nocą, obok zbiornika – jak tu mawiają – dołu

      Gdy z gaju niesie się puszczyka zew – poza Mrok i Cień

       

      Wtem słyszę Was - kumaczki nizinne, tak ukochane

      Odległość wielka – lecz opium dla duszy mej

      Wasze w Mroku Dzikim Sercem przywołane

      Myśli i tkliwe uczucia – choć Wasz odgłos, na kilometry, z Parku w Bąkowej – hen

       

      To tyle ma Piękna znaczeń!

      Chłód, sowy zew, Tabuny strachu z Mroku

      Ja jednak o Was z radością myślę – Anioły, nie strzygi raczej...

      Choć była już pewność – łza się kreci w oku...

       

      Tak Wiosną w Duszy mej kumaki swą pieśń zagrały

      W kwietniową Noc czy wieczór

      Gdy z Marzeń zbudowały

      Tej realności swego koncertu przestwór

       

      Zapytanie? i znów i znów

      Wasz głos – jak Nów i wrażeń głód

      Tak słucham i myślę sobie

      Gdzie, jak nie w Naturze, taki Cud

       

      Gdzie hołd tylko oddać tak Pierwotnej

      A z koncertem w Duszy odwzorowanej Kulturze

      Tak tu w Jasieńcu z Bąkowej się niósł

      Zaśpiew kumaków – jakby zagrany, opodal, tuż

       

      I mimo kilkunasto km odległości

      Była to najpiękniejsza Pieśń

      O zawsze spełnionej Miłości

      Tak po prostu i bez ryzyka rozczarowań oraz żałości...

       

      O jeszcze – jak Pięknie się zew niesie poza Mroku Cień!

      Przestrzeń Nocy – bez blichtru powszedniości!

      Ile przyniesie z powagą snutej Radości

      Temu, co wie, że Cud ten przynosi już nawet kwiecień...

       

      Marzę i marzę – słuchając Was kumaki

      Nie chcę już nic – ani walki, ani stagnacji „draki”

      Dziś jeszcze planuję, lecz z pewnością - jutro

      Zasłucham się – w Wasz koncert – po kres Znaczeń i z „Was ukochania Cezurką”...


      (c) enpoetry

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 lutego 2019 04:24
  • poniedziałek, 04 lutego 2019
    • Przedwiośnie Luty 2019

      Przedwiośnie Luty 2019

       

      Pierwsze w tym Roku ocieplenie...

      Kiedy Ty – Wiosno nie wiem!

      Idę tu pośród przestrzeni, jest luty,

      lecz my Słońcem ociepleni, już wyrokujemy kres na czas mrozem skuty...

      A nóż coś się wydarzy – pośród kniei

      Ducha jak uśmiech skromny rozpromieni...

       

      I oto Dolina, most

      Dwa kruki mkną w dal, na wprost

      To toki! I ja to wiem

      Wnet już udanym jest ten dzień...

       

      To nie jedyne dokonanie

      Wiosny zapędy doskonałe

      Na demną słyszę zew – kwilenie

      To mewy kluczem hen – to jest jak olśnienie!

       

      Gdy wracam jeszcze widzę

      Dwa żurawie nad w śniegu bagnem – a to dwa dni ciepła, nawet nie tydzień!

      Klangor – i taniec i już! Wiedziałem – że tego pragnę

      Ze smutku niemal szydzę,

      Duch – Żywiął, na kształt letnich burz!

       

      Gdy nad nieba ogromem tu na wschód

      Podąża stado gawronów, kawek lud

      A z nimi myszołowy, pierwsze szpaki

      Ja z radości rosnę – Duchem i Ciałem, cały, jako taki

       

      Dochodząc do domu słyszę

      Duet sierpówek, lot godowy widzę!

      Wszędzie niesie się sikor zew

      Bogatki, modraszki – i kos też!

       

      Zatem Przedwiośnie! Tak! Ukochane!

      Również Nocą zasłyszane

      Gdzie sowa – puszczyk woła za dal

      Gdzie gęsi zew przeszywa gaj

       

      I już razem z tym Cudem

      Odchodzi żałość, zimy czas złudzeń

      Nie chcenia, smutku, wręcz rozpaczy

      Że Duch aż rośnie

      Gdy się zasłuchać i gdy się znać, i się popatrzy!

       

      Z Przedwiośniem Piękno i Demiurga dzieło

      Tkliwie o Maju już jakby wichry wieją!

      Już marzeń zwały suną w Ducha

      Gdy z ciepłem Natura, mimo chłodu i choć jeszcze mrozu posucha

      Mój Duch na smutek z furią fuka...

       

      Zapada głeboko, to odkrycie, wraz z ciepłem, ptaków śpiewem, przylotem – to ta  Wielka Otucha!

      Radość, i uśmiech – bo ten Cud tak bliski! O tutaj!!

      Uderza, jak pocisk, jak jastrząb atakując nad borem w dół,

      a u mnie Ta Radość właśnie – przemożnie, w Ducha uczuć rój

      Że ta, Ta tak kochana Natura, Jej zamarzła postura - już się zaczyna - i będzie - żwawo ku wszelkich Nowin Wiosny ruszać...

       

      (c) enpoetry

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 lutego 2019 04:26
  • czwartek, 27 grudnia 2018
    • Życie moje. Inspirowany Naturą

      Życie moje. Inspirowany Naturą

       

      Idę tu w dal, przed siebie

      Kiedy i czy Cię spotkam – nie wiem

      Może szczęście jednak dopisze

      Jest grudzień – z wichrem zimowe i labilne wyże

       

      Oto burza śnieżna zadaje niepokój

      Serce w chłodzie truchleje trochę

      Wtem bór ożywa poprawą aury na dłużej

      Leć już tu blisko – nóże!

      

      Na niebie i nisko - białawe obłoki

      Ich krawędź – jak to w wichrze – niepokojące widoki

      Lecz błękit i Słońce widoczne

      Będziesz tu na trochę, leśny Druhu?

      Spotkam Cię jak rok rocznie??

      Czekam
      – wciąż mocniej i mocniej!

       

      Wtem jednak dostrzegam nad borem poruszenie!

      Kątem oka – już spoglądam w nieba przestrzenie

      Podążasz ku głębią lasu

      Twój lot – patrol – a jesteś gotowy zawczasu!

       

      Bijesz skrzydłami energicznie, władczo!

      Gdy mnie widzisz – korygujesz ruch, reagujesz na to!

      Lecz oto – gdy skręcasz właśnie dostrzegając swą szansę

      Z zachwytem patrzę

      Jak atakujesz i spadasz na coś

       

      Po chwili wrzask sójki alarmowy

      Mówi światu -

      Tu polował – „Leśny Anioł” coś złowił!

      Ja zapamiętam jednak na wieki tę chwilę

      Gdy opadłeś w dół – jak kamień – w wodę

      Jak torpeda – pod okrętu kilem...

       

      Łaknąłeś właśnie tej chwili

      Gdyśmy przez chwilę „razem” byli

      Ty moją inspiracją i rytem

      Ja uchwyciłem ten moment

      Jak tę Prawdę niezbitą

       

      Że jak Dla Ciebie

      Jastrzębiu

      każda chwila – nowym rozdaniem

      Tak dla mnie też – szansą niesłychaną!!

      Na Życie drogą Zachwytu

      Z Inspiracji Tobą

      Tą prawdą niesamowitą:

       

      Że gdy Ty podążasz nad linią lasu

      Jesteś gotów – na łów – zawczasu

      Całym sobą Doskonałość tu masz

      Gdy śmiało – po Przygody łut nad bór wyruszasz

       

      I ja też tak tu mknę wciąż do przodu

      Jak Ty doskonalisz znów i znowu

      Emploi mojego wywodu

      Tym, że gdy masz „alert łaknienia”

      Ja też Idei Cel dopadam

      Jak Ty swą ofiarę

      Bez oka zmrużenia

      W jednaj chwili, bezbłędnie – i zawsze bez wahania cienia...

       

      (c) enpoetry

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 grudnia 2018 06:46
  • sobota, 15 grudnia 2018
    • Puszczyka zew pośród boru

      Puszczyka
      zew pośród boru

       

       

      Tu lato, sierpień, wieczór się staje

      Ja stoję słucham, to znów wabię

      By nie być sam – tak sobie radzę

      Że sów tu szukam,

      Cóż poradzę??

       

      Kocham Twój okrzyk

      Puszczyku Piękny

      Jest jak nostalgia

      Miłość, Losu na wodzie wciąż dalsze i dalsze kręgi

      

      Płynie po lesie niosąc Nadzieję

      Że sam nie będę

      Że chcieć mogę i gdy potem Dnieje

      Nowe rozdanie” możliwym na bank

      Taki i Los Twój

      To wiem, to znam

       

      Jest jeszcze wieczór

      Gdy Ty śpiewasz

      Bo ja wabiłem

      Jak się miewasz?”

      Po lesie niesie się Twój zew

      Super jest knieja – i Ty też to wiesz

      W zapachu żywic i eteru

      Twój głos dobywa wszędy Tajemnic przepastnych wielu

       

      I w jednej chwili

      Z Twoim okrzykiem

      Samotność ginie – iście znika

      Swojski jest wieczór

      Gdy wołasz tu

      Mimo, że Bór zapomniany, odległy – a teraz swój

       

      Kocham tak Nocą wędrować przez las

      Kocham – bo wiem – Ty dom tu masz

      Puszczyku Piękny, a jaki Twój głos

      Splata się Przygodą

      I Twój i mój los...

       

      Letni wieczór przepadnie w otchłani

      I Ja i Ty mamy to za nic

      Gdy ja poznaję Twój Życia tok

      Ty odpowiadasz

      na wab, w każdy czas, porę, rok

      Rozjaśnia się więc nawet ten karbonowy, sierpniowy Mrok

      Tak w tężejącym czernią Wieczorze

      Wędruję tędy, po nocnym, sierpniowym Borze

       

      (c) enpoetry

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      sobota, 15 grudnia 2018 08:37
  • piątek, 14 grudnia 2018
    • Grudniowy Park Dworski

      Grudniowy
      Park Dworski

      

       

      Oto jestem tu, pośród Twoich Braci

      Jesion, Jawor, Lipa, Dąb – Oni Tacy

      Jest wieczór – o zachodzie

      Śnieg tu się sieje, a ja stoję w mrozie

       

      Stukot śnieżynek, to Twój oddech

      Zefir z północy – zmrużenie powiek

      Ja jednak dostrzegam Perspektyw Pływ

      Po Zimie Wiosna

      Przyjdzie w mig

      

      I tu w tej ciszy zew się niesie

      Puszczyk się odzywa przecie

      Samczyk własności wydaje zew

      Poniesie mnie za Nim wyobrażeń bieg

       

      Gdy tak mrok narasta, tężeje

      Ja myślę o Novum, gdzie jest

      Nowy Rok – nowe rozdanie

      Wiosennych Cudów przewidywanie

       

      Zatem i mróz i śnieg

      To biel Nadziei

      Nowego ścieg

      Tak w Parku Zima się sroży

       

      Gdy ja na swoim i na rozdrożu

      Ty Parku tu będziesz trwał

      Na wieki wieków

      Ja to wiem, z pewnością znam

       

      Że patrząc i tak zasłuchany

      Będę jak Ty, niezłomny i nigdy załamany

      Według Twego Wzoru

      Zajdę daleko – mimo walki i znoju...

       

      (c) enpoetry

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      piątek, 14 grudnia 2018 18:42
  • sobota, 07 kwietnia 2018
    • Wiosna 2018

      Sowa Minerwy

       

      Yes! Madame – mówię Ci

      Idźmy Tam, idźmy w Dal!

      Gdzie horyzont poświaty, Nocą

      Z kresem linii lasu się styka -

      Gdzie gwiazdy w konturze czerni łomocą

      Gdzie Twój głos – I tak! Iście!

      Słyszę tam znów zew puszczyka...

      To w mateczniku samczyk woła -

      Swą samiczkę – dola, czy niedola...

      I gdy już Ona odpowie -

      Zawołanie godowe zamiera i pewnikiem skona...

      Sowa - samczyk bowiem już wie

      Kiedy "druga połowa" lojalną być chce

      To ważne, to zrozumiałe

      Choć tu czasem nie bywa trwałe

      Co wieczór, poranek -

      Niewinne praxis

      I teraz, Wiosną,

      Takiej natury katharsis

      Ty, Minerwo, pamiętaj, że ja

      Też wiernością będę przy Tobie trwał

       

      

      My, Love!

      Tak rzecze!

      Ktoś, kogo w wir przygody

      Niesie

      Kogo powinnaś znać i chcieć

      By wszystko z życia mieć

      przecie!

      Skarby te jednak są w porządku Ducha

      I nadszedł już czas

      Zawsze otucha -

      Gdy Piękno kochamy

      I w tym, z Piękna, je chcemy, mamy -

      Oto jastrząb podąża na łów!

      Mistrz Szturmu, pierwszy champion, druh

      To wręcz Leśny Duch i bóg!

      Pośród Kniei, jak On tak i Ty w swym życiu chciej!

      Wszędy Jego Świt i Dzień - więc

      na baczności się Leśny Ludu, co wiesz, miej...

      Ptak ten, to woj nad wojami

      Mylę to Piękno, z o Pięknie snami!

      "Masz za nic dystans, gęstwę, czy szalony pułap wysokości!" -

      Jastrzębiu Święty, mówię to śmiało -

      wręcz w możliwościach nieziemsko "boski"!

       

      

      My lovely Child

      - powiem ci Minerwo wprost

      Kobieto Mądra, szlachetna i jeszcze "z Lasu" jest coś...

      Powiem – Yes, Mamm – Matko

      Oto orzeł przedni, spotykany rzadko

      On tu Wyrokiem, Sądem, Bytu Trwogą

      - co zechce -

      już na "tamtym" świecie jedną nogą...

      Spójrz, to Wojownik nie-zwykle w Naturze dany

      A boską szlachetności Mocą,

      I "Sowa Minerwy" jest jak On – choć rzadko - hen

      "Każdą Nocą Złotą",

      Że – ja wiem – z pewnością

      z "Motka Życia" - ta latorośli już płynie nić,

      Objęta mą i Twą opieką, by być

      Los mój, Twój, jednym torem się już toczy

      A to ważne, bo to dzięki Mądrości i Jej Mocy

      Marzenia się w Przyszłość uniosą

      Tak! Me oczy się ze szczęścia

      Poniosą, a łzy z nich broczą...

      I chce się, potrafi - Żyć

      By w każdym, też właśnie w tym na zawsze Nowym sensie -

      z siebie wszystko dać i jak najlepszym być...

       

      (c) enpoetry 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      sobota, 07 kwietnia 2018 01:16
  • wtorek, 21 listopada 2017
    • Wiersze na moje Imieniny

      Zmierzch w jesiennym Parku

       

      Oto czekam w Parku, już zmrok

      Mija tutaj kolejny rok

      Jest listopad, początek

      Mam tu Puszczy iście zakątek

      Jeszcze rudzik i kos alarmuje, „gra”

      Piosenkę ostrzeżeń, że na śmierć się ma

      Że tu, w tym miejscu

      Puszczyk jest dla nich najważniejszy

      „On silny, władczy, duży” - „Ja drobny, ofiara, „mniejszy”

      Oto zefir tchnął w Ciszę Życie

      I znam to – niesamowite

      Liść ciasnym okręgiem z jawora opada

      I na podłoże dyskretnym pogłosem wpada

      Nim sowa okrzykiem skwituje tutejszych tajemnic smak

      Ja tu dalej będę w skupieniu trwać

      Wtem, gdy ta Cisza ogłusza czy w zasłuchanie zniewala

      Puszczyk na łowy z dziupli lipy wypada

      Jeszcze kilka zawołań, dla Niej

      Samczyk wydał godowy zew

      I już w przestrzeń tajemnic tam leci

      Gdzie jest trudno, ryzyko śmierci

      Tak Park Dworski w Dolinie trwa

      A co co wieczór smakować bym chciał

      To Życie, Dzikie i tajemne

      Park snuje co wieczór

      Fascynacja, Tajemnica, Dźwięk, co dziennie

      Idźmy potem dalej, i dalej hen

      W ślad za z Parku

      Sowy puszczyk cieniem, w otchłań i czerń...

       

      Droga Naturalisty. Mój szlak

       

      Oto idę Doliny skrajem

      Cóż za zakrętem, za kolejnym zagajem?

      Czy Los jak zawsze obdarzy

      I niezwykłość się jakaś wydarzy?

      Mam tą pewność, ja wiem

      Czy jest Noc, czy może Dzień

      To stanie się zaraz, w każdej chwili

      Że szala szczęścia się przechyli

      Że Natura mi coś z siebie da

      Gdy jeszcze chwilę wytrwać, na to się zawsze ma

      Na cud, piękno „in flagranti”

      I to mogą być różne „fanty”

      Raz emocje spotkania ewenementu czy „ptasiej” „rzadkości”

      Innym okazja pointy, intelektualnej wzniosłości

      Być naukowcem, to jest droga!

      I zawsze „coś się stanie”, czy piękno, czy ciągle Piękna trwoga

      Znajdziesz słowo, czyli wzniosłą myśl niechybnie w sobie też dziś

      A Natura inspirując „powie” Tobie

      Że gdyby tak baczne trwać

      I coś z siebie, To trwanie, czy

      Trud poznawczy Jej dać

      Ona nigdy nie zawiedzie

      I zainspiruje Ciebie

      Teraz tylko ocal ulotność chwili

      Zapisz, że dziś

      Los rąbka Tajemnic Natury Ci uchylił

      Nie wierz też proszę, w zwykłość, „że takie jest życie!”

      Gdy masz się trudzić

      I wieść swój Los znakomicie –

      Gdy prawość, to pewne odkrycie, za odkryciem...

       

      Wiosenna Noc kwietniowa

       

      Koniec kwietnia, zapach, „soczystość” mroku

      Sprawy Natury w pędzie, toku

      Najważniejszych zdarzeń

      I spełnienia moich snów i marzeń!

      Oto już od dawna zmrok

      Jestem w drodze, czekałem rok

      Czy na płazów zawołanie

      Czy sowy zew „dla młodych ze śniadaniem”

      Kwiecień to już czas

      Że co chcesz, to w Naturze masz

      Jak apogeum – katharsis, to każda chwila!

      Od godów ropuch paskówek, po lot nocnego chrząszcza czy motyla

      Od trelu zielonej, po chór rzekotek

      Słowików nuty, w Intelektu „wrota”

      Mam z wypadu za wypadem krocie

      To jest przygoda, gdy tu ja

      Nocy kwietniowej znawca, nie Pan

      Tu włodarzy Natury „Demiurg” - „Aranżer Zdarzeń”

      W linii Piękna Życia, dzikich serc motywów, „tych” wydarzeń

      Niech Kwiecień trwa i trwa

      On mówi Nocą „Miłość i Piękno” do dnia

      W którym przesili się Czasu Wiosny ulotne trwanie

      A z nim zacznie ponownie na Kwiecień utęskniony

      - niecierpliwe i czasem smutne wyczekiwanie...

       

      (c) enpoetry

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 listopada 2017 15:04
  • poniedziałek, 20 listopada 2017
    • Jastrząb – potęga i władza

      Jastrząb – potęga i władza


      Oto już wokół popłoch, że wszystko hen

      Ostatnie sierpówki z miasta lecą daleko

      - by uniknąć Twych szponów, nawet w dzień

      Gdy obierasz cel!?

      Jak grzywacze za linię lasu za przesieką

      Już od godziny gawrony, kawki, też gołębie domowe

      Krążą nad miastem w popłochu z Tobą, za nimi cieniem

      – istne i jak żywioł poruszenie

      Wprost podniebny zamęt i mrowie

      Adresowane - Tobie

      To właśnie o świcie, to znów brzasku porą

      Innym razem o zmierzchu, późnego wieczoru dolą

      A czasem gdy w zimowy czy jesienny dzień

      Właśnie na przejaśnienie

      Ma się

      Ty wiesz i nas znasz

      W mieście chwytasz, łapiesz, grasz

      Władza i Twa potęga, a spryt

      Dają ci w ptasiej braci estymę

      Jakiej nie ma inny byt

      Tak jastrząb też tu, u nas ludzi włodarzy

      Gdy nad miastem posiłkiem

      Z brawury i może tupetu

      Chce się wspomóc i zwykle pewniakiem obdarzyć…

       

      (c) enpoetry

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 listopada 2017 18:25
  • poniedziałek, 20 lutego 2017
    • Zimowy zew

      Zimowy zew


      Jeszcze mróz skuwa strumienie, od tygodni wstecz i w przód, kiedy Wiosna – nie wiem! 

      Lecz Nocą tu słyszę Twój zew! Okrzyk okrutny, gdy tą prawdę może nieść… 

      Prawdę, że samotność od dziś Twoją i moją przeszkodą!

      Że nie ma już nic – jakby wszystko zapadło się wraz z rozstania zmorą… 

      Gdzie ukojenie znajdzie nasz byt, gdy już na zew, zew krwi, nie odpowie nikt?

      Nikt kto ważny, w moim, Twoim życiu, i ja od dawna znam to znakomicie! 

      Ty jeszcze wierzysz w szczęścia ułudę, lecz powiem Ci – okupisz to trudem… 

      I już wołanie Nocą głuchą smutno brzmi, gdy pytasz krzycząc, „Gdzie żeś Ty”? 

      To okrzyk, zew godowy – znam go, puszczyk zakłada dom nowy! 

      Zatem gdy Twój krzyk w dali zamrze echem – wiedz, że odkrywam - samotność większym grzechem… 

      Na nic idee, które karcą gniew, które mówią, że miłość ma kres

      gdy ja przecież jak Ty marzę i wiem - Ty też tego chcesz – w Życia linii nowych zdarzeń…


      (c) enpoetry

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lutego 2017 20:33

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny